Jak testuje się opony zimowe?

Jak testuje się opony zimowe?

Zima się zbliża, nadszedł okres wymiany opon. Przyjrzyjmy się, jak przebiegają testy opon zimowych w szwedzkim centrum testowym położonym pod kołem podbiegunowym.

 
 Zimowe testy opon Yokohama_1

Fot. 1: Opony zimowe Yokohama testowane w szwedzkim centrum testowym

 

Opony zimowe Yokohama – przetestowane w każdym calu

Japoński producent opon Yokohama prowadzi testy opon w kilku centrach testowych na terenie Azji i Europy. Dwa z nich przeznaczone są specjalnie do testowania opon na zimę. Pierwsza lokalizacja, usytuowana na wyspie Hokkaido w mieście Asahikawa w Japonii, to hala do testowania pełnej gamy opon zimowych na lodzie. Drugie z kolei znajduje się w Nattberg, w Szwecji, 80 km od koła podbiegunowego. Tu przeprowadza się dodatkowe testy potwierdzające przydatność i osiągi opon pod kątem warunków zimowych panujących w Europie kontynentalnej, Rosji i Europie Północnej. Te dwa ośrodki testowe razem wspierają rozwój opon najlepiej dostosowanych do zimowych warunków drogowych w danym regionie użytkowania. Specjalnie zaprojektowane obiekty umożliwiają badanie właściwości ogumienia przy ujemnej temperaturze, parametrów hamowania i przyspieszania na śniegu, jak i na lodzie.

 

Testy opon zimowych Yokohama okiem uczestnika

Artur Posłuszny, przedstawiciel marki Yokohama w Polsce, miał okazję brać udział w testach ogumienia w Szwecji. Opowiada nam o tym, jak to przebiegało i czy opony zimowe Yokohama przeszły wszelkie procedury.

 

Jak testuje się opony na zimę w ekstremalnych warunkach?

Artur Posłuszny: To bardzo ciekawa inicjatywa, a przede wszystkim dobrze zorganizowana, ponieważ spora liczba nawet 100 uczestników jest dzielona na kilkuosobowe grupy. Dzięki temu wszyscy mają szansę sprawdzić się z poszczególnymi zadaniami w zimowej scenerii. Zadań jest kilka: jazda po śniegu, jazda slalomem po śniegu z hamowaniem, wjeżdżanie na ośnieżone wzniesienia, jazda po okręgu czy też jazda i hamowanie na oblodzonej nawierzchni. Testy opon na zimę, ale też modeli całorocznych czy nordyckich, przeprowadza się na autach z różnych segmentów. My mieliśmy do dyspozycji VW Golfa, BMW 3 i Volvo XC 60. Testowaliśmy trzy serie Yokohamy: zimówkę BluEarth Winter V905, nordycką oponę iceGUARD iG60 oraz całoroczną BluEarth-4S AW21 i porównywaliśmy je z oponami marek konkurencyjnych, a także oponami z kolcami.

 

Jakie wyzwanie było dla Pana najbardziej interesujące podczas testów?

– Dla mnie najciekawszym z testów, który dobrze pokazywał przyczepność i właściwości prezentowane przez opony zimowe, był podjazd pod trzy różne wzniesienia, każde o innym kącie nachylenia. Należało podjechać pod górę, następnie się zatrzymać i znów ruszyć. Były to podjazdy o nachyleniu siedmiu, dwunastu i piętnastu stopni. Jeżeli ruszenie i kontynuacja jazdy się powiodły, wówczas opony na zimę przechodziły test. Natomiast, jeśli samochód się ześlizgiwał, to doświadczenie się kończyło.

Yokohama Testing Centre Nattberg Sweden ,Yokohama Winter Event

Fot. 2: Zimowe opony Yokohama podczas testów ogumienia w Szwecji

 

A jak testowano zachowanie opon przy jednej z trudniejszych czynności zimowych, czyli hamowaniu?

– Już na pierwszym odcinku samochód trzeba było rozpędzić do 50 km/h i w określonym miejscu rozpocząć hamowanie. Kierowca musiał maksymalnie wcisnąć hamulec. Wszystkie auta wyposażone były w system ABS, co oznaczało hamowanie pulsacyjne z dużą częstotliwością. Następnie organizatorzy dokonywali czystego pomiaru drogi zatrzymania.

Kolejnym testem było hamowanie na lodzie. Na fragmencie lodowiska jechało się po okręgu i w wyznaczonym miejscu należało zahamować. Praktycznie nie było kontroli nad pojazdem. Jedynie opony kolcowane, których użycie jest zabronione w Polsce, radziły sobie bardzo dobrze. Widoczna była wyższość opony kolcowanej nad oponami nordyckimi czy sprawowaniem się zwykłych opon zimowych.

 

Na czym polegały inne testy opon zimowych?

– Następną stacją była jazda po okręgu. Kierowca miał za zadanie powoli zwiększać prędkość aż do momentu, kiedy straci sterowność pojazdu. Z reguły tył auta zaczynał opuszczać wyznaczoną trasę, a testujący miał za zadanie zanotować prędkość, przy której doszło do utraty sterowności. Opony zimowe BluEarth Winter V905 traciły przyczepność przy 50-kilku km/h, zimówki innych marek oraz ogumienie całoroczne nawet przy 40-kilku km/h, i było to łatwo wyczuwalne.

Mieliśmy też okazję jazdy slalomem i sprawdzenia, czy przy danej prędkości uda się go pokonać, czy też wypadniemy poza bramkę. Zwiększaliśmy kolejno prędkość przejazdów (od 30 do 50 km/h) i mieliśmy porównanie zachowania się wszystkich testowanych modeli opon Yokohamy. Tu również widać było wyższość opon zimowych nad całorocznymi.

Opony na zimę Yokohama poddane testom jazdy slalomem

Fot. 3: Opony na zimę Yokohama poddane testom jazdy slalomem

 

Czyli do jazdy po ośnieżonej nawierzchni zdecydowanie lepiej założyć klasyczne opony zimowe niż całosezonowe?

– Oczywiście, że tak. Opony na zimę są skonstruowane w taki sposób, aby zapewniały najlepszą przyczepność. Mieszanka jest miękka w ujemnych temperaturach i takie opony mają zupełnie inne parametry niż nawet najlepsze opony całosezonowe. Aczkolwiek obecnie osiągi opon całosezonowych zostały zdecydowanie poprawione i można powiedzieć, że dają się wykorzystywać również w warunkach zimowych. Moim zdaniem dotyczy to raczej stref miejskich lub gdy wyjeżdżamy w góry raz-dwa razy w roku, np. na ferie zimowe. I zawsze z zachowaniem ostrożności. Kierowcy, którzy mieszkają w strefach, gdzie są większe opady śniegu i utrzymuje się on dłużej niż w miastach, powinni stosować opony zimowe.